Siedziała w swoim pokoju na parapecie. Patrzyła się na gwiazdy i zapisywała swoje myśli w pamiętniku. Z każdym słowem, z każdym zdaniem coraz więcej łez się zbierało. Cios prosto w serce. Nie mogła o nim zapomnieć. Jej jedyny ukochany brat zabił się. Ukochana osoba ja zostawiła. Była teraz zdana tylko na siebie. Nie mogła na nikogo liczyć. Popadła w depresje. Nikt nie pomagał jej. Nikt z nią nie chciał rozmawiać. Przez to się zamknęła. Liam jej głupiutki braciszek, który ją wspierał, rozśmieszał, zabierał ją z dala od kłótni zniknął. Chronił ją przed rodzicami. Przed złem. Harry miłość jej życia. Ta jedyna i ostatnia. Uciekł od niej. Zostawił tylko jakiś głupi list. Tłumaczył się, ze to nie przetrwa. Dzwonił do niej, ale ona nie chciała z nim gadać. Cały jej świat, dotychczasowe życie runęło. Zaczęła popełniać błędy. Cięła się, piła, ćpała. Robiła to co było złe. Szkołę olała. Zamieniała się w rodziców. Oni tez mieli ją w dupie. Codziennie odwiedzała grób Liama. Jednak pewnego wieczoru coś się wydarzyło. Czy przez to, zmieni swój styl bycia. Pojawił się on. Po tylu latach. Wspomnienia wróciły.
*
Siedziała na cmentarzu u brata, a przy jej boku stał ten perfekcyjny, zielonooki, lokowaty Styles. Jej była miłość.
Dziewczyna była w szoku. Chciała się mu rzucić na szyję, ale chciała również mu wszystko wykrzyczeć. Płakała i śmiała się. Nie wiedziała co miała zrobić. Jednak to on uczynił pierwszy krok. Mocno ją przytulił. Zaczął szlochać razem z nią. Jedynie co usłyszała z jego ust to Przepraszam kochanie, popełniłem wielki błąd. Wiem jak mnie teraz nienawidzisz. Ale zrozum, że byłem wtedy głupi. Nie zasługuję na Ciebie. Nie mogłem po nocach spać. Śniłaś mi się. Chciałem jakoś zapomnieć, ale mi się nie udało. Kilka razy cie obserwowałem. Nawet pojawiłem się na pogrzebie mojego najlepszego kumpla. Stałem z tyłu. Nie chciałem, abyś mnie zauważyła. Jak wyjechałem płakałem cały czas za tobą. Popadłem w jebana depresje. Rodzice uratowali mnie przed samobójstwem.
Nastała cisza. Chłopak nic nie mówił. Łzy spływały mu po pliczkach, a ona mu wycierała koniuszkami swoich drobnych palców.
Odpowiedziała mu Kocham cię i wybaczam. Po czym zabrał ją do domu. Zaczęli od nowa odbudowywać związek. Zaczęła otwierać się na ludzi. Lecz nie ufała tak jak przedtem. Nikt nie wiedział, że tego wieczoru chciała się zabić to on ją uratował. Więc Victoria Payne żyła szczęśliwie z Harrym Stylesem.
--------------------------------------------
*Który podniesie twoje serce i uratuje ci życie-Diana (One Direction)
Hej, mam nadzieje, ze wam się spodoba ten imagin. Juz kompletnie nie wiem o czym mam pisać. ;-; Może podacie jakies swoje propozycje? Hmm... Czekam na jakis komentarz <3
Tyle chwil, które w nas są - one rodzą ból,
Te dni, które czas wziął, nie powrócą już.
środa, 9 lipca 2014
wtorek, 8 lipca 2014
Rozdział 7
-Naprawde?-zapytała ciocia z wielkim uśmiechem.
-Taaak!
-Świetnie! Gdzie idziecie?
-Pojeździć-odparła zadowolnona.
-Mhmm... dobrze bawcie się dobrze.
-Do Skateparku się przejdziemy czy wolisz jechać?
-Wole jechać.-powiedziała i stanęła na desce. Byłam zdziwiona bo jak na jej wiek bardzo dobrze jeździła. Kiedy dojechałyśmy nikogo nie było, więc nie martwiłam się, że ktoś może zrobić jej krzywde. Po jakiejś godzinie usłyszałam śmiechy dochodzące zza kańciapy a po chwili moim oczom ukazała się cała nasza paczka.
-Hej Dc! Byłyśmy u ciebie ale twoja ciocia powiedziała, że jes... kto to jest?-spytała Am
-Hej, to jest Katy, moja nowa przybrana siostra.-powiedziałam kiedy mała chowała się za moimi nogami.
-Ojejku! Jakaś ty śliczna.-powiedział Niall.
-Dziękuje, ty też jesteś niczemu sobie.-odparła nadal nieco zawstydzona, na co wszycy się zaśmiali.
-Jeździsz?-zapytał wskazując na jej deskorolke.
-Tak, a ty?
-No, czasami. Pokażesz co umiesz?
-Mhmm...-powiedziała i zaczęła się popisywać.
-Wow, jest niezła.-powiedziała Viki.
-Dc, pójdziemy na lody?-szepnęła mi do ucha.
-Jasne! A na jakie masz ochote?
-Hymm... na miętowo-czekoladowe!
-No dobrze, to zaraz pójdziemy.
-Ale ja nie chce żeby oni też szli.-szepneła mi do ucha.
-No dobrze... Przepraszm was ale Katy was się wstydzi.-powiedziałam do Am
-Ależ nie musisz się nas wstydzić, kochanie. Ale skoro tak to do zobaczenia później.
-Ok, do zobacznia.
-Kto to był?- spytała kiedy szłyśmy do lodziarni.
-Moi przyjaciele, a co?
-Troszke się ich wstydze. Ale ten blondyn jest uroczy!-odparła na co ja zachichotałam.
-Tak, jest.-powiedziałam nadal się śmiejąc. Potem rozmawiałyśmy o różnych, głupich rzeczach.
-Mmm... jakie one są pyszne...-powiedziała Katy liżąc swoje lody.-A ty, jakie wybrałaś?
-Ja wybrałam maliowo-miętowe. Chcesz spróbować?-Katy pokiwała głową.
-Są pyszne, chcesz spróbować moich?-lody Katy także były pyszne.
-Pójdzimy na plac zabaw?-sapytała pokazując plac przed nami.
-Pewnie! Jeśli chcesz.-razem z moją przybraną siostrą bujałyśmy się na huśtawkach.
-Moge zagrać na twoim telefonie?
-Jasne, poczekaj... wejde ci tylko w gry... no, prosze. Ale moze lepiej siądź sobie na ławce żebys się nie przewróciła.
-Dobrze!- powiedziała i pobiegła na ławe, znajdującą się pod drzewem.
Minięła chyba dobra godzina, w której Katy bawiła się chyba wszędzie.
-Katy, daj mi mój telefon to napisze cioci SMS-a, że przyjdziemy dopiero na obiad. Mała dziewczynka pezeszukała wszystkie kieszenie po czym spojrzała na mnie płaczliwym wzrokiem.
-Chyba go zgubiłam.-powiedziała prawie płacząc.
Kurwa!
-W porządku, nie płacz, znajdziemy go.-powiedziałam i wzięłyśmy się za szukanie.
-Jesteś na mnie zła?-zapytała ze smutkiem w oczach.
-Nie, jestem tylko smutna bo bardzo lubilam ten telefon.
-Dlaczego?
-Bo dostałam go od mamy jeszcze przed jej...Przed tym jak odeszła.
-Tak jak moi rodzice?
-Nie, moja mama chorowała bardzo długo.
-Cierpiała?
-Chyba tak.-cholernie chciało mi się płakać!
-Przykro mi.-szepnęła i moco mnie przytuliła.
-Dziękuję, tego mi było trzeba! A teraz chodź poszukajmy tego telefonu.- puściłam jej oczko.
-Przepraszm, ja podsłuchałem troche waszą rozmowe - przestraszona odwróciłam się, stał za mną wysoki chłopak, ze spuszczoną głową, w ręku trzymał telefon... mój telefon...- a znalazłem telefon na ławce, jest twój?
-Tak, dziękuje bardzo.- Chłopak podniósł glowe, czekaj, czekaj, Seba?
-Seba? To ty?!-powiedziałam z uśmiechem na ustach.
-Darcy? Boże, dziewczno jak ty wyrosłaś! I wypiękniałaś.-odparł z także się uśmiechając.
-Dzięki, ty też się troche zmieniłeś. Kurcze! No i masz mięśnie-zachichotałam.
-Taa... kto to?-zapytał spoglądają na Katy, która znów schowałą się za moimi nogami.
-To Katy, moja przybrana siostra.
-Aha, dawno przyjechałaś? Przecież za kilka dni jest już szkoła!
-Taa... przeprowadziałam się tu.
-Super! A gdzie twoja mama, wyzrowiała?
-Właściwie, to nie... zmarła.
-Oj, przepraszm, strasznie mi przykro.
-Nie szkodzi.
-Może chcecie iść na lody?
-Właściwie to my już by...
-Tak!-przerwała mi Katy.-Proszee....
-No dobrze!
-Ja stawiam!-powiedział Seba.
-Bez przesady zapłace za siebie i Katy.
-Nie ma mowy! Ja stawiam i koniec, kropka. Na jakie masz ochote Katy?
-Na smerfowo-śmietankowe z bitą śmietaną!
-A ty Darcy?
-Ja zapłace za siebie i...
-Nie ma mowy! Jakie chcesz?
-No dobrze, malinowo-brzoskwiniowe z bitą śmietaną.
-Ok, ja wezme miętowo-brzoskwiniowe z bitą śmietaną.
-Dc, chcesz spróbować moich?-zapytała Katy?
-Jasne! A ty moich?
-Mhym... twoje są bardzo dobre.
-Twoje też są wyśmienite!
Razem z Sebą rozmawialiśmy i tym co wydarzyło sie w wakacje tego roku, oczywiście nie powiedziałam mu o Zayn'ie. Dowiedziałam się, że Seba poznał bardzo sympatyczną i miłą dziewczyne, w której się zakochał. Dowiedziałam się także, iż będziemy razem chodzić do klasy. Kiedy spojrzałam na godzine uświadomiłam sobie, że musimy iść już do domu.
-Katy, musimy już wracać.
-Już?-powidziała smutna.
-Niestety, jutro przyjdziemy tu jeszcze raz jeśli chcesz.
-Chce!
-Ok, ale teraz się zbierajmy.
-Dobra, pa Seba!-powiedziała z uśmiechem.
-Pa mała, do zobaczenia wieczorem Darcy. Bo będziesz dzisiaj na ognisku, prawda?
-Jasne! No to do zobaczenia!
Kiedy dotarłyśmy do domu ciocia nakrywała do stołu.
-Co na obiad?-zapytała Katy.
-Pizza, sama robiłam.-pochwialiła się.
-Mmm... pyszne. O cześć Maks!
-Cześć Katy.
Podczas obiadu rozmawiała szczególnie Katy, reszta dnia minęło mi bardzo szybko.
-Dc, idziesz na dzisiejsz ognisko?-zapytał Maks.
-No, a co?
-Bo ja też ide, jedziesz ze mną? Bo ponoć mamy tam rozłożyć sobie namioty.
-A no tak... jade z tobą.
-Ok.
Zadzwoniłam do Niall'a żeby nie zajerzdzał po mnie kiedy będą jechać. Teraz tylko w co się ubrać?
Stercząc przed szafą wybrałam ten zestaw.
-Taaak!
-Świetnie! Gdzie idziecie?
-Pojeździć-odparła zadowolnona.
-Mhmm... dobrze bawcie się dobrze.
-Do Skateparku się przejdziemy czy wolisz jechać?
-Wole jechać.-powiedziała i stanęła na desce. Byłam zdziwiona bo jak na jej wiek bardzo dobrze jeździła. Kiedy dojechałyśmy nikogo nie było, więc nie martwiłam się, że ktoś może zrobić jej krzywde. Po jakiejś godzinie usłyszałam śmiechy dochodzące zza kańciapy a po chwili moim oczom ukazała się cała nasza paczka.
-Hej Dc! Byłyśmy u ciebie ale twoja ciocia powiedziała, że jes... kto to jest?-spytała Am
-Hej, to jest Katy, moja nowa przybrana siostra.-powiedziałam kiedy mała chowała się za moimi nogami.
-Ojejku! Jakaś ty śliczna.-powiedział Niall.
-Dziękuje, ty też jesteś niczemu sobie.-odparła nadal nieco zawstydzona, na co wszycy się zaśmiali.
-Jeździsz?-zapytał wskazując na jej deskorolke.
-Tak, a ty?
-No, czasami. Pokażesz co umiesz?
-Mhmm...-powiedziała i zaczęła się popisywać.
-Wow, jest niezła.-powiedziała Viki.
-Dc, pójdziemy na lody?-szepnęła mi do ucha.
-Jasne! A na jakie masz ochote?
-Hymm... na miętowo-czekoladowe!
-No dobrze, to zaraz pójdziemy.
-Ale ja nie chce żeby oni też szli.-szepneła mi do ucha.
-No dobrze... Przepraszm was ale Katy was się wstydzi.-powiedziałam do Am
-Ależ nie musisz się nas wstydzić, kochanie. Ale skoro tak to do zobaczenia później.
-Ok, do zobacznia.
-Kto to był?- spytała kiedy szłyśmy do lodziarni.
-Moi przyjaciele, a co?
-Troszke się ich wstydze. Ale ten blondyn jest uroczy!-odparła na co ja zachichotałam.
-Tak, jest.-powiedziałam nadal się śmiejąc. Potem rozmawiałyśmy o różnych, głupich rzeczach.
-Mmm... jakie one są pyszne...-powiedziała Katy liżąc swoje lody.-A ty, jakie wybrałaś?
-Ja wybrałam maliowo-miętowe. Chcesz spróbować?-Katy pokiwała głową.
-Są pyszne, chcesz spróbować moich?-lody Katy także były pyszne.
-Pójdzimy na plac zabaw?-sapytała pokazując plac przed nami.
-Pewnie! Jeśli chcesz.-razem z moją przybraną siostrą bujałyśmy się na huśtawkach.
-Moge zagrać na twoim telefonie?
-Jasne, poczekaj... wejde ci tylko w gry... no, prosze. Ale moze lepiej siądź sobie na ławce żebys się nie przewróciła.
-Dobrze!- powiedziała i pobiegła na ławe, znajdującą się pod drzewem.
Minięła chyba dobra godzina, w której Katy bawiła się chyba wszędzie.
-Katy, daj mi mój telefon to napisze cioci SMS-a, że przyjdziemy dopiero na obiad. Mała dziewczynka pezeszukała wszystkie kieszenie po czym spojrzała na mnie płaczliwym wzrokiem.
-Chyba go zgubiłam.-powiedziała prawie płacząc.
Kurwa!
-W porządku, nie płacz, znajdziemy go.-powiedziałam i wzięłyśmy się za szukanie.
-Jesteś na mnie zła?-zapytała ze smutkiem w oczach.
-Nie, jestem tylko smutna bo bardzo lubilam ten telefon.
-Dlaczego?
-Bo dostałam go od mamy jeszcze przed jej...Przed tym jak odeszła.
-Tak jak moi rodzice?
-Nie, moja mama chorowała bardzo długo.
-Cierpiała?
-Chyba tak.-cholernie chciało mi się płakać!
-Przykro mi.-szepnęła i moco mnie przytuliła.
-Dziękuję, tego mi było trzeba! A teraz chodź poszukajmy tego telefonu.- puściłam jej oczko.
-Przepraszm, ja podsłuchałem troche waszą rozmowe - przestraszona odwróciłam się, stał za mną wysoki chłopak, ze spuszczoną głową, w ręku trzymał telefon... mój telefon...- a znalazłem telefon na ławce, jest twój?
-Tak, dziękuje bardzo.- Chłopak podniósł glowe, czekaj, czekaj, Seba?
-Seba? To ty?!-powiedziałam z uśmiechem na ustach.
-Darcy? Boże, dziewczno jak ty wyrosłaś! I wypiękniałaś.-odparł z także się uśmiechając.
-Dzięki, ty też się troche zmieniłeś. Kurcze! No i masz mięśnie-zachichotałam.
-Taa... kto to?-zapytał spoglądają na Katy, która znów schowałą się za moimi nogami.
-To Katy, moja przybrana siostra.
-Aha, dawno przyjechałaś? Przecież za kilka dni jest już szkoła!
-Taa... przeprowadziałam się tu.
-Super! A gdzie twoja mama, wyzrowiała?
-Właściwie, to nie... zmarła.
-Oj, przepraszm, strasznie mi przykro.
-Nie szkodzi.
-Może chcecie iść na lody?
-Właściwie to my już by...
-Tak!-przerwała mi Katy.-Proszee....
-No dobrze!
-Ja stawiam!-powiedział Seba.
-Bez przesady zapłace za siebie i Katy.
-Nie ma mowy! Ja stawiam i koniec, kropka. Na jakie masz ochote Katy?
-Na smerfowo-śmietankowe z bitą śmietaną!
-A ty Darcy?
-Ja zapłace za siebie i...
-Nie ma mowy! Jakie chcesz?
-No dobrze, malinowo-brzoskwiniowe z bitą śmietaną.
-Ok, ja wezme miętowo-brzoskwiniowe z bitą śmietaną.
-Dc, chcesz spróbować moich?-zapytała Katy?
-Jasne! A ty moich?
-Mhym... twoje są bardzo dobre.
-Twoje też są wyśmienite!
Razem z Sebą rozmawialiśmy i tym co wydarzyło sie w wakacje tego roku, oczywiście nie powiedziałam mu o Zayn'ie. Dowiedziałam się, że Seba poznał bardzo sympatyczną i miłą dziewczyne, w której się zakochał. Dowiedziałam się także, iż będziemy razem chodzić do klasy. Kiedy spojrzałam na godzine uświadomiłam sobie, że musimy iść już do domu.
-Katy, musimy już wracać.
-Już?-powidziała smutna.
-Niestety, jutro przyjdziemy tu jeszcze raz jeśli chcesz.
-Chce!
-Ok, ale teraz się zbierajmy.
-Dobra, pa Seba!-powiedziała z uśmiechem.
-Pa mała, do zobaczenia wieczorem Darcy. Bo będziesz dzisiaj na ognisku, prawda?
-Jasne! No to do zobaczenia!
Kiedy dotarłyśmy do domu ciocia nakrywała do stołu.
-Co na obiad?-zapytała Katy.
-Pizza, sama robiłam.-pochwialiła się.
-Mmm... pyszne. O cześć Maks!
-Cześć Katy.
Podczas obiadu rozmawiała szczególnie Katy, reszta dnia minęło mi bardzo szybko.
-Dc, idziesz na dzisiejsz ognisko?-zapytał Maks.
-No, a co?
-Bo ja też ide, jedziesz ze mną? Bo ponoć mamy tam rozłożyć sobie namioty.
-A no tak... jade z tobą.
-Ok.
Zadzwoniłam do Niall'a żeby nie zajerzdzał po mnie kiedy będą jechać. Teraz tylko w co się ubrać?
Stercząc przed szafą wybrałam ten zestaw.
Oraz ten na jutro.
Zrobiłam lekki makijaż i rozpuściłam włosy. Po godzinie byłam już gotowa. Razem z Maks'em wzięliśmy dwa namioty na wszelki wypadek. Po drodze dużo romawialiśmy. Kiedy dotarliśmy na miejsce z samochodu właśnie wychodziła Am. Była ubrana w to.
Zaraz po niej wysiadł Seba. Bawiliśmy sie bardzo fajnie. Razem z Am wypiłyśmy całkiem sporo alkoholu.
-Nie wiedziałam, że Maks tu będzie.-powiedziała Am.
-Ja dowiedziałam się kilka godzin przed ogniskiem.
-Nawet fajnie, że tu jest.
-Podoba ci sie?
-Co? Niee...-zapiszczała.
-Serio? Od kiedy?-powiedziałam z uśmiechem.
-Od kiedy tu przyjechał. Tylko nikomu nie mów...prosze.
-Ok, czemu nic nie mówiłaś?
-No bo on i tak nie zwróci na mnie uwagi.
-Coś ty jesteś śliczna, założe się, że kiedyś będziecie razem.
-No nie wiem, ale dzięki.
Rozmawiałysmy jeszcze o nim kiedy ktoś zaproponował abyśmy zagrali w butelke. Niall wylosował mnie.
-Ok, skarbie. Masz... przylizać się z Sebą.-spojrzałam na niego i lekko się uśmiechnęłam. Cóż, ilość alkoholu z mojej krwi dała się we znaki, poniewa nawet nie myślałam co robie. Podeszłam do niego i zaczęłam się z nim całować. Skończyliśmy dopiero po 2 min, ponieważ ktoś coś krzyknął. Kiedy ja zakreciłam butelką wypadło na Maks'a. Kiedy wybrał wyzwanie, bez zastanowienia sie kazłam mu pocałować się z Am. Ta spiorunowała mnie wzrokiem, ale wiedziałam, że jest mi wdzięczna. Wiele razy kazano mi pocałować się z kimś i raz nawet wskoczyć razem z Niall'em do lodowatej wody. Bawiliśmy się i piliśmy. To było naprawde udane ognisko. Co godzine coraz więcej osób szło spać do swoich namiotów. Po dwóch następych godzinach siedzieliśmy tylko ja, Maks, Am, Seba, Niall, Viki, Zayn, Dylan i jeszcze kilka osób. Zauważyłam, że Zayn co jakiś czas przygląda mi się. Czemu? Kiedy poczułam zmęczenie razem z Am i Viki poszłyśmy do namiotu. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Szłam jakimis nieznanymi mi uliczkami, które oświetlały słabe światła lamp. Gdzie ja kurwa jestem? Szłam w milczeniu i strachu w poszukiwani jakiegoś wyjścia, kiedy usłyszałam za sobą śmiechy i rozmowy. Gdy się odwróciłam zaobaczyłam cień dwóch mężczyzn. Nagle zaczęli biedz. Szybko ruszyłam przed siebie, dysząc ze zmęczenia. Skręciłam w prawo. Przebiegi, nie zauwazyli mnie. Nagle ktoś złapał mnie od tyłu zatykając usta ręką. Po chwili, pchnął mnie prosto w murek. Szybko podszedł do mnie i zacisnął ręce na szyji. Przerazona zamknęłam oczy. Z każdą minutą coraz trudniej mi było oddychać. Otworzyłam oczy chcąc zobaczyć kim jest napastnik. To było straszne, nieznajoma mi twarz z wieloma bliznami. O co tu kurwa chodzi? Czego ode mnie chce?! Nagle puścił mnie i się uśmiechnął.
-Do zobaczenia. Przede mną się nie ukryjesz. Zawsze cię dopadne.-i odszedł. Osunęłam się po murze. Ni stąd ni zowąd przede mną stanęło lustro. Moja twrz nie była taka sama. Miała wiele blizn. Była taka sama jak twarz napastnika...
Hej, przepraszam, że dopiero teraz wstawiam kolejny rozdział ;c Mam sporo zajęć -,-... Jak tam wakacje wam mijają? :D Licze na chociaż 1 komentarz :) ♥
Nikt sie tego nie spodziewał *,*
Nicki była nieśmiałą dziewczyną. Również miała mało znajomych. W szkole byłą wyśmiewana. Większość zazdrościła jej, że jest bogota. Nadszedł koniec roku szkolnego. Dziewczyna miała jechać na wakacje do cioci do Niemiec. Była szczęśliwa. Może w końcu zacznie spełniać swoje marzenia. Może pozna swoją pierwszą miłość. Nikt nie wie co się wydarzy.
*
Zaczęła się pakować. Nie wzięła za dużo ciuchów, ponieważ chce sobie kupić nowe. Większość jej ubrań to jakieś stare spodnie i bluzki. Nie ma żadnych sukienek. Dzisiaj wieczorem ma jechać na lotnisko. Strasznie to przeżywała. Jak zawsze opisała to wszystko w pamiętniku. Potem poszła do łazienki pod prysznic. Postanowiła umalować sobie końcówki. Jednak rodzice nie byli zadowoleni. Ale postawiła się im, z czego była zadowolona. Gotowa i spakowana czekała do wyjazdu. Szybko coś zjadała i ojciec zawiózł j na lotnisko. W samolocie czytała ksiażkę i słuchała muzyki. Siedziała sama przy oknie. Lot się skończył, a ona już była na 'ziemi'. Przywitałą ją uściskiem ciotka. Opowiedziała jej jak minął czas. Pojawiły się Marii w domu. Zapropwadziła ją do pokoju, w którym zamieszka 2 miesiące. Po rozpakowaniu postanowiła pójść na spacer. Poszła do parku i usiadła na ławce. Wyjeła pamiętnik i znowu zaczęła pisać. Nikt nie wiedział, że ona skrywa pewną tajemnice. Z zeszytu wyjęła małą żyletkę. W internecie przeczytała o sobie kilka opini. Przjechała po nadgarsku. Na pozór grzeczna, miłą, radosna, nieśmiała dziewczyna, robi co takiego. Nikt się nie spodziewał. Na jej ramieniu była czyjaś ręka. Odwróciła się i spostrzegła blondyna.
-Hej czemu to robisz?
Nie odpowiedziała
-Nie bój się nic ci nie zrobię. Jestem Niall, a ty ?
-Nicki. Miło mi.
-Czemu to robisz?
Po długim zastanowieniu opowiedziała mu wszystko chłoapk zaprosił na kawę. Nicki skorzystała z zaproszenia. Poznali się bardziej. Nikt nie wiedział, że oni zakochają się w sobie nawzajem.
Spotykali się codziennie. Horan pomógł jej z samookaleczaniem. Wyszła z tego. Niall mieszkał niedaleko jej domu w Londynie. Dziewczyna nigdy go nie widziała. Była troche zdziwiona. Nicki otwarła się na ludzi. Poznała wiele nowych znajomych, w tym przyjaciół Horana.
Dzisiaj byli umówieni w restauracji. Założyłą śliczną sukienkę i buty na obcasie. Wyszła. Po dotarciu zajęła miejsca naprzeciwko niego. Chłopak niespodziewanie poprosił ja o chodzenie. Zgodziła się. Przy sobie miała swoją pierwszą miłość. Razem wrócili do Londynu. Wyprowadziła się od rodziców. Żyła szczęśliwie przy boku ukochanego.
Miłość to zdobycie się na odwagę o którą siebie nie podejrzewasz.
*****************
Hej, wybaczcie mi wszelkie błędy, ale pisałam na szybkiego. Ten imagin wymyśliłam w nocy. Może jeszcze coś dziś dodam. Kocham was xx ♥
*
Zaczęła się pakować. Nie wzięła za dużo ciuchów, ponieważ chce sobie kupić nowe. Większość jej ubrań to jakieś stare spodnie i bluzki. Nie ma żadnych sukienek. Dzisiaj wieczorem ma jechać na lotnisko. Strasznie to przeżywała. Jak zawsze opisała to wszystko w pamiętniku. Potem poszła do łazienki pod prysznic. Postanowiła umalować sobie końcówki. Jednak rodzice nie byli zadowoleni. Ale postawiła się im, z czego była zadowolona. Gotowa i spakowana czekała do wyjazdu. Szybko coś zjadała i ojciec zawiózł j na lotnisko. W samolocie czytała ksiażkę i słuchała muzyki. Siedziała sama przy oknie. Lot się skończył, a ona już była na 'ziemi'. Przywitałą ją uściskiem ciotka. Opowiedziała jej jak minął czas. Pojawiły się Marii w domu. Zapropwadziła ją do pokoju, w którym zamieszka 2 miesiące. Po rozpakowaniu postanowiła pójść na spacer. Poszła do parku i usiadła na ławce. Wyjeła pamiętnik i znowu zaczęła pisać. Nikt nie wiedział, że ona skrywa pewną tajemnice. Z zeszytu wyjęła małą żyletkę. W internecie przeczytała o sobie kilka opini. Przjechała po nadgarsku. Na pozór grzeczna, miłą, radosna, nieśmiała dziewczyna, robi co takiego. Nikt się nie spodziewał. Na jej ramieniu była czyjaś ręka. Odwróciła się i spostrzegła blondyna.
-Hej czemu to robisz?
Nie odpowiedziała
-Nie bój się nic ci nie zrobię. Jestem Niall, a ty ?
-Nicki. Miło mi.
-Czemu to robisz?
Po długim zastanowieniu opowiedziała mu wszystko chłoapk zaprosił na kawę. Nicki skorzystała z zaproszenia. Poznali się bardziej. Nikt nie wiedział, że oni zakochają się w sobie nawzajem.
Spotykali się codziennie. Horan pomógł jej z samookaleczaniem. Wyszła z tego. Niall mieszkał niedaleko jej domu w Londynie. Dziewczyna nigdy go nie widziała. Była troche zdziwiona. Nicki otwarła się na ludzi. Poznała wiele nowych znajomych, w tym przyjaciół Horana.
Dzisiaj byli umówieni w restauracji. Założyłą śliczną sukienkę i buty na obcasie. Wyszła. Po dotarciu zajęła miejsca naprzeciwko niego. Chłopak niespodziewanie poprosił ja o chodzenie. Zgodziła się. Przy sobie miała swoją pierwszą miłość. Razem wrócili do Londynu. Wyprowadziła się od rodziców. Żyła szczęśliwie przy boku ukochanego.
Miłość to zdobycie się na odwagę o którą siebie nie podejrzewasz.
*****************
Hej, wybaczcie mi wszelkie błędy, ale pisałam na szybkiego. Ten imagin wymyśliłam w nocy. Może jeszcze coś dziś dodam. Kocham was xx ♥
poniedziałek, 7 lipca 2014
Musisz stale dalej iść, bo bez walki nie ma nic!
Zbliżał się koncert moich aniołków. Miałam jechać, aż do Niemiec. Nie chciałam jechać z rodzicami. Wołałam sama. I tak się stało. W Niemczech mieszka moja ciotka. A byly wakacje więc postanowiłam zostać tam na miesiąc. Moi rodzice się zgodzili i wszystko było załatwiono. Byłam w samolocie. Na sobie miałam moją ulubioną bluzke z ulubiencem-Liamem. Kochałam go.
*
Właśnie wylądowałam. Na miejscu czekala na mnie ciocia. Nie widziałam jej kilka lat. Tęskniłam za nią. Gdy z rodzicami się kłóciłam zawsze mogłam do nie zadzwonić i pogadać. Odpoczęłam u 'siebie' w pokoju. Po godzinie wyruszyłm na koncert. Droga zajęła mi 15 minut. Szłam piechotą, bo stadion jest nie daleko. Był to genialny prezent na moje 17 urodziny. Byłam na poczatku kolejki. Zaraz jak weszłam poszłam zająć miejsce przy scenie. Rozejrzałam się czy czasami nie ma nigdzie chłopców. Nikogo nie było. Nawet nie wiem kiedy stadion się zapełnił. Nagle światła zgasły i na scenie weszli oni. Moi idole. Zaczęli piosenkę What Makes You Beautiful., a zakończyli Diana. Podziękwali fanom za przyjście. Kto miał bilety vip, mógł wejść za scene do nich. Każdy z fanów rzucił się na Harrego. Stał również Liam z jedną fanką. Aż mi się smutno zrobiło. Reszty chłopaków nigdzie nie było.Musieli pewnie wyjść na zewnątrz do innych. Ja zaś podeszłam do Liasia i poprosiłam go o zdjecie i podpis. Jego reakcja mnie troche zszokowała. Powiedział mi, żebym poszła do chłopaków. Odpowiedziałam mu:
Wole iść do Ciebie. Bo to ty byłeś, jestes i bedziesz moim ulubiencem. To ty zrobiłes najwiacej. Masz największe serc z całej piątki w zespole. Mimo, ze masz mało fanów i tak cię nie przestane kochać. Bardzo mi smutno, ze każdy cię odrzuca. Jeżeli ty jesteś smutny to i ja. Gdy ty płaczesz to ja płaczę z tobą. Wasz koncert i to spotkanie z tobą to jest swietny prezent na moje urodziny. Jako ty jedyny się nie zmieniłeś. Teraz powinieneś zaprosić te osoby, które nie przyszły na twoje 16 urodziny. Powinny zobaczyć jak wiele osiągnołes w życiu. Zapamiętaj, zę nigdy nie należy się zmieniać mimo sławy. Pozostań sobą, a każdy cię pokocha. Dziękuje ci za wszystko. Dziekuję, że mogłam spełnić swoje marzenie. Liamowi, aż w oczach łzy stanęły po mojej przemowie. Jedynie co zrobił to mnie przytulił. Mam z nim kilka zdjęć. Również mi się podpisał w moim zeszycie i na mojej koszulce. Miałam już wychodzić gdy mnie zatrzymał i powiedział: Dziękuje ci za te miłe słowa. Jeszcze nigdy nikt mi czegos takiego nie powiedział. To dzięki takim fanom jak ty nigdy się nie zmienie.
Liaś proszę cie zostań sobą. Mimo że twoi fani, jesli można ich nazwać fanami wola uciekać do kogoś jak Harry to oni nigdy nimi nie byli.
Strasznie mi się chciało płakać. Widok smutnego Liama to cos koszmarnego. Wszystko się skończyło i poszłam do domu. Dodałam vloga na YouTube i opowiedziałam wszystko cioci. Następnego dnia zaczęłyśmy zwiedzać piękne miasto. Podczas przejażdżki znów ich spotakałam. Niespodziewanie dostałam różę od piosenkarza. Zrobiliśmy sobie zdjęcia i sie pośmialiśmy. Ten czas miło spędziłam.
Moim idolom zawdzięczam wszystko, to dzięki im jestem sobą. Wierzę, że marzenia można spełnić. Ja juz jedno spełniłam.
***********************************************************
Hej, łapcie nowego imagina. Mamy śliczną pogodę. Więc wiekszość czasu na dworze. Postaram się też jutro dodać jakieś opowiadanie. Nie wiem kiedy Nikola doda następny rozdział i 2 część By strong. Byle czeakć. Pozdrawiam was. xxxx
*
Właśnie wylądowałam. Na miejscu czekala na mnie ciocia. Nie widziałam jej kilka lat. Tęskniłam za nią. Gdy z rodzicami się kłóciłam zawsze mogłam do nie zadzwonić i pogadać. Odpoczęłam u 'siebie' w pokoju. Po godzinie wyruszyłm na koncert. Droga zajęła mi 15 minut. Szłam piechotą, bo stadion jest nie daleko. Był to genialny prezent na moje 17 urodziny. Byłam na poczatku kolejki. Zaraz jak weszłam poszłam zająć miejsce przy scenie. Rozejrzałam się czy czasami nie ma nigdzie chłopców. Nikogo nie było. Nawet nie wiem kiedy stadion się zapełnił. Nagle światła zgasły i na scenie weszli oni. Moi idole. Zaczęli piosenkę What Makes You Beautiful., a zakończyli Diana. Podziękwali fanom za przyjście. Kto miał bilety vip, mógł wejść za scene do nich. Każdy z fanów rzucił się na Harrego. Stał również Liam z jedną fanką. Aż mi się smutno zrobiło. Reszty chłopaków nigdzie nie było.Musieli pewnie wyjść na zewnątrz do innych. Ja zaś podeszłam do Liasia i poprosiłam go o zdjecie i podpis. Jego reakcja mnie troche zszokowała. Powiedział mi, żebym poszła do chłopaków. Odpowiedziałam mu:
Wole iść do Ciebie. Bo to ty byłeś, jestes i bedziesz moim ulubiencem. To ty zrobiłes najwiacej. Masz największe serc z całej piątki w zespole. Mimo, ze masz mało fanów i tak cię nie przestane kochać. Bardzo mi smutno, ze każdy cię odrzuca. Jeżeli ty jesteś smutny to i ja. Gdy ty płaczesz to ja płaczę z tobą. Wasz koncert i to spotkanie z tobą to jest swietny prezent na moje urodziny. Jako ty jedyny się nie zmieniłeś. Teraz powinieneś zaprosić te osoby, które nie przyszły na twoje 16 urodziny. Powinny zobaczyć jak wiele osiągnołes w życiu. Zapamiętaj, zę nigdy nie należy się zmieniać mimo sławy. Pozostań sobą, a każdy cię pokocha. Dziękuje ci za wszystko. Dziekuję, że mogłam spełnić swoje marzenie. Liamowi, aż w oczach łzy stanęły po mojej przemowie. Jedynie co zrobił to mnie przytulił. Mam z nim kilka zdjęć. Również mi się podpisał w moim zeszycie i na mojej koszulce. Miałam już wychodzić gdy mnie zatrzymał i powiedział: Dziękuje ci za te miłe słowa. Jeszcze nigdy nikt mi czegos takiego nie powiedział. To dzięki takim fanom jak ty nigdy się nie zmienie.
Liaś proszę cie zostań sobą. Mimo że twoi fani, jesli można ich nazwać fanami wola uciekać do kogoś jak Harry to oni nigdy nimi nie byli.
Strasznie mi się chciało płakać. Widok smutnego Liama to cos koszmarnego. Wszystko się skończyło i poszłam do domu. Dodałam vloga na YouTube i opowiedziałam wszystko cioci. Następnego dnia zaczęłyśmy zwiedzać piękne miasto. Podczas przejażdżki znów ich spotakałam. Niespodziewanie dostałam różę od piosenkarza. Zrobiliśmy sobie zdjęcia i sie pośmialiśmy. Ten czas miło spędziłam.
Moim idolom zawdzięczam wszystko, to dzięki im jestem sobą. Wierzę, że marzenia można spełnić. Ja juz jedno spełniłam.
***********************************************************
Hej, łapcie nowego imagina. Mamy śliczną pogodę. Więc wiekszość czasu na dworze. Postaram się też jutro dodać jakieś opowiadanie. Nie wiem kiedy Nikola doda następny rozdział i 2 część By strong. Byle czeakć. Pozdrawiam was. xxxx
środa, 2 lipca 2014
To go zniszczyło...
Co byście zrobili gdyby to było w waszym zespole? Każdy uważał One Direction za diabełków. Wiele razy paparazzi robią im przeróżne zdjecia w dziwnych okolicznościach oraz plotkują na różne tematy. Ale fani wiedza najlepiej. Lecz w jednej sytuacji każdy się myli. Nikt nie zna tej jednej prawdy, tego sekretu. A to wszystko stało się po przegranej w 7 edycji Xfactora.
*
Harry strasznie rozpaczał jak reszta zespołu. Louis zacząl go pocieszać. Zaczeli spedzac ze soba coraz wiecej czasu. Nikt nie pomyślał, że zaszło to za daleko. Fani uważali, że zachowują sie jak bracia. Myśleli, że tak wygląda prawdziwa przyjaźń. Żyli w błedzie. Ich łączyło coś wiecej niż przyjaźń, a była to miłość. Cierpieli na każdym kroku. Nikt nie znał tej prawdy. Bali się, że to wycieknie na zewnątrz. Ufali sobie. Harry miał przy sobie osobe, której mógł się wygadać wypłakać. Fani zaczeli wymyślać różne rzeczy na ich temat. Hejterzy nie ustępowali ze swoimi wyzwiskami. Któregoś dnia jeden z nich nie wytrzymał. Miał za sobą jedna próbę samobójczą. Drugi pomógł mu wyjść z tego. Zaczeła się nowa trasa WWA. Później zaplanowali OTRA. Modest cały czas wszystkiego pilnował. Bał się o swoich podopiecznych. Pozostała częśc zespołu prawdy dowiedziała się po kilku latach. Bali się. Ludzie wymyślali plotki, że Styles umawia się z Kendall. Louisowi Modest załatwił dziewczynę. Musiał się z nia całować, trzymać za rączke, przytulać. Hazz strasznie bał się tego, że Tommo go zostawi. Skończyła się trasa On The Road Again. Nikt nie wiedzia gdziee on jest i co robi. Zaczeli wydzwanaić do jego rodziny znajomych. Przepadł. Najbardziej z nich cierpiał Louis I jego siostra. Tak strasznie sie bali o niego. Partner Tomlinsona się zabił. Żył w ciągłym strachu. Przeciął sobie żyły. Chłopcy gdy się o tym dowiedzieli popadli w rozpacz. Zespół się rozpadł. Cały czas krążyły plotki. Louis codziennie przychodził na jego grób odwiedzał go. Obwiniał się o śmierć swojej jedynej miłości, przyjaciela.
Wszyscy poszli w Jednym Kierunku oprócz Harrego Stylesa.
Witajcie kochani! Jestem ES ale coś mnie nakłoniło do napisania o Larry'm. Ten imagin nie miał na celu urażenia kogoś. Mam nadzieje, że wam się spodoba. :) ♥
*
Harry strasznie rozpaczał jak reszta zespołu. Louis zacząl go pocieszać. Zaczeli spedzac ze soba coraz wiecej czasu. Nikt nie pomyślał, że zaszło to za daleko. Fani uważali, że zachowują sie jak bracia. Myśleli, że tak wygląda prawdziwa przyjaźń. Żyli w błedzie. Ich łączyło coś wiecej niż przyjaźń, a była to miłość. Cierpieli na każdym kroku. Nikt nie znał tej prawdy. Bali się, że to wycieknie na zewnątrz. Ufali sobie. Harry miał przy sobie osobe, której mógł się wygadać wypłakać. Fani zaczeli wymyślać różne rzeczy na ich temat. Hejterzy nie ustępowali ze swoimi wyzwiskami. Któregoś dnia jeden z nich nie wytrzymał. Miał za sobą jedna próbę samobójczą. Drugi pomógł mu wyjść z tego. Zaczeła się nowa trasa WWA. Później zaplanowali OTRA. Modest cały czas wszystkiego pilnował. Bał się o swoich podopiecznych. Pozostała częśc zespołu prawdy dowiedziała się po kilku latach. Bali się. Ludzie wymyślali plotki, że Styles umawia się z Kendall. Louisowi Modest załatwił dziewczynę. Musiał się z nia całować, trzymać za rączke, przytulać. Hazz strasznie bał się tego, że Tommo go zostawi. Skończyła się trasa On The Road Again. Nikt nie wiedzia gdziee on jest i co robi. Zaczeli wydzwanaić do jego rodziny znajomych. Przepadł. Najbardziej z nich cierpiał Louis I jego siostra. Tak strasznie sie bali o niego. Partner Tomlinsona się zabił. Żył w ciągłym strachu. Przeciął sobie żyły. Chłopcy gdy się o tym dowiedzieli popadli w rozpacz. Zespół się rozpadł. Cały czas krążyły plotki. Louis codziennie przychodził na jego grób odwiedzał go. Obwiniał się o śmierć swojej jedynej miłości, przyjaciela.
Wszyscy poszli w Jednym Kierunku oprócz Harrego Stylesa.
Witajcie kochani! Jestem ES ale coś mnie nakłoniło do napisania o Larry'm. Ten imagin nie miał na celu urażenia kogoś. Mam nadzieje, że wam się spodoba. :) ♥
wtorek, 1 lipca 2014
Wszystko stracone....
Wraz z moich chłopakiem Zaynem, szłam z imprezy. Miałam zadzownić po taksówkę, bo Zayn był lekko wstawiony. Coś uderzyło mnie w głowę i upadłam. Pamiętam tyle, że on bił się z kimś. Lecz na marne. Ktoś mnie uprowadził. Malik został strasznie pobity. Nie wiedziałam co się dzieje i gdzie jestem. Wie, że mój chłopak wraz z przyjaciółmi szukali mnie. Dan, gość, który mnie uprowadził, zrobił mi coś strasznego. Zgwałcił mnie. I wyrzucił koło mojego domu. Dobrze, że wtedy przechodził Liam. Zabrał mnie do domu. Po czym wszystko im opowiedziałam. Cała piątka była w szoku. Następnie zawiezli mnie do szpitala, aby ,mnie opatrzyli. Lekarze zostawili mnie na obserwacje. Po 3 dniach opuściłam szpital. Wróciłam do domu mojego i Malika. Nie mogłam zapomnieć tego co mi sie stało. W nocy miałam koszmary. Nie mogłam spać. Chodziłam do psychologa, lecz to też mi nie pomogło. Zayn strasznie bał sie o mnie. Pilnował mnie na każdym kroku. 23.07.2015 r. Poszłam na most. Nie mogłam tak żyć. Gdyby nie gwałt dalej byłabym szczęśliwa. Może tam doznam spokoju. Zostawiłam krótki list.
Drogi Zaynie!
Przepraszam Cię, za wszystko. Zrobiłeś dla mnie wszystko. Pomagałeś mi na każdym kroku. Ale teraz wszystko mnie przerosło. Bałam się każdego dotyku. W nocy miałam koszmary. Pamiętaj to nie z twojej winy mnie zgwałcono. Zrobiłęś wszystko co w swojej mocy. I za to cię kocham i nie przestane. Ale teraz mi wybacz. Musiałam to zrobić. Kiedyś się tam na górze znajdziemy razem. A teraz ty znajdź sobie kogoś lepszego i z nim ułóż życie. Byłes dla mnie całym światem. Tam doznam spokojniejszego życia.
Najgorsza jest strata ukochanej i najbliższej Ci osoby. Nie ważne czy to brat, przyjaciel czy kobieta. Nie ważne...ta osoba znaczyła po prostu wiele w Twoim życiu...
Drogi Zaynie!
Przepraszam Cię, za wszystko. Zrobiłeś dla mnie wszystko. Pomagałeś mi na każdym kroku. Ale teraz wszystko mnie przerosło. Bałam się każdego dotyku. W nocy miałam koszmary. Pamiętaj to nie z twojej winy mnie zgwałcono. Zrobiłęś wszystko co w swojej mocy. I za to cię kocham i nie przestane. Ale teraz mi wybacz. Musiałam to zrobić. Kiedyś się tam na górze znajdziemy razem. A teraz ty znajdź sobie kogoś lepszego i z nim ułóż życie. Byłes dla mnie całym światem. Tam doznam spokojniejszego życia.
Kocham Cię,
Twoja Jade x
Skoczyła. Nie było juz ratunku. Zayn popadł w depresje. Przyjaciele pomogli mu z tego wyjść. W swoim sercu miała tylko ją- wspaniałą Jade. Nie znalazł sobie nikogo innego. Nikt mu nie zastąpi tej jedynej. Spełnij swoje marzenie jako muzyk. Wraz z 4 znjomymi założyli zespół. Mieli Jeden Kierunek. Najgorsza jest strata ukochanej i najbliższej Ci osoby. Nie ważne czy to brat, przyjaciel czy kobieta. Nie ważne...ta osoba znaczyła po prostu wiele w Twoim życiu...
Life
Kiedyś...
Można powiedzieć, że jestem zwykłą dziewczyną. Jak każda nastolatka chodze do szkoły. Jednak... robię coś czego niektórzy nie zrozumią. Tne się, mam do tego powody. W szkole mam niewielu znajomych, ponieważ większość mnie nie akceptuje, gdzyż lubię zespół One Direction, lub dlatego, że jestem inna. Mam swój styl, lubie farbować włosy na różne kolory i wiele innych powodów.
Wspomnienie...
Niedawno obok nas wprowadziła się jakaś pani z synem i mężem. Na dworze było gorąco, nie dziwie się jest przecież lipiec. Siedziałam w kuchni i piłam swój sok kiedy ktoś zapukał do drzwi.
-Dzień dobry, jest może mama?-zapytała sąsiadka.
-Nie, jest w pracy. Przekazać coś?
-Nie, w sumie to chciałam zapytać czy nie po pilnowałaby mojego synka, ponieważ musimy załatwić coś na mieście. Hym... a może ty mogłabyś go po pilnować? Tylko godzine lub dwie? Bardzo mi zależy.
-Dobrze czemu nie. Teraz?
-Tak. Dziękuje ci bardzo.
-Nie ma za co.-powiedziałam i poszłam ubrać buty, było gorąco więc miałam na sobie szorty, miałam iść pilnować dziecka więc wątpię żeby zwróciło na to uwagę. Siedziałam z nim już 30 min, to bardzo sympatyczny chłopiec.
-Wiem jak one się tam dostały.-powiedział. Na co ja patrzyłam na niego zszokowana. O co mu chodzi? Po chwili już wiedziałam, swoją malutką rączką dotknął moich blizn znajdujących się na udach.
-Jak-byłam bardzo zainteresowana skąd takie małe dziecko może mieć o tym pojęcie. Popatrzył na mnie smutno.
-Już je kiedyś widziałem. Moja starsz siostra miała takie i powiedziała mi, że niegrzeczni ludzie kładą je na twoim ciele, gdy są dla ciebie niemili, bo gdy ludzie są dla ciebie niemili, ty też nie jesteś miła dla siebie. Moja siostrzyczka odeszła.. Nie wiem, gdzie poszła. Mama powiedziała mi, że jest teraz na szczęśliwych wakacjach, bo tutaj była zbyt smutna. Tęskie za nią. Bardzo. Proszę, ty nie wyjeżdżaj na takie wakacje.
-Dobrze.- powiedziałam osłupiała.
-Obiecaj mi to.- powiedział ze łzami w oczach.
-Obiecuje.-powiedziałam i pocałowałam go w czoło.
Teraźniejszość...
Nadal wspominam ten dzień. Gdyby nie on, to kto wie? Może nie byłoby mnie tutaj? Teraz mam 20 lat. Od tamtego dnia minęły 4 . Kay (mały sąsiad) ma już 9 lat. Jest bardzo mądry,bardzo go lubie. Moge w sumie powedzieć, że zawdzięczam mu życie. Kiedyś często się nim zajmowałam. Za każdym razem wspominał o swojej siostrze, mówią, że niedługo go odwiedzi, z czasem mówił coraz mniej, aż w końcu pewnego dnia całkowicie uświadomił sobie, że ona nie żyje.
Hjkzbuchadlscbll, jak tam mijają wakacje? Jedziecie gdzieś? Niedługo pojawi się 7 rozdział i 2 cz. By Strong <33 ♥♥
Można powiedzieć, że jestem zwykłą dziewczyną. Jak każda nastolatka chodze do szkoły. Jednak... robię coś czego niektórzy nie zrozumią. Tne się, mam do tego powody. W szkole mam niewielu znajomych, ponieważ większość mnie nie akceptuje, gdzyż lubię zespół One Direction, lub dlatego, że jestem inna. Mam swój styl, lubie farbować włosy na różne kolory i wiele innych powodów.
Wspomnienie...
Niedawno obok nas wprowadziła się jakaś pani z synem i mężem. Na dworze było gorąco, nie dziwie się jest przecież lipiec. Siedziałam w kuchni i piłam swój sok kiedy ktoś zapukał do drzwi.
-Dzień dobry, jest może mama?-zapytała sąsiadka.
-Nie, jest w pracy. Przekazać coś?
-Nie, w sumie to chciałam zapytać czy nie po pilnowałaby mojego synka, ponieważ musimy załatwić coś na mieście. Hym... a może ty mogłabyś go po pilnować? Tylko godzine lub dwie? Bardzo mi zależy.
-Dobrze czemu nie. Teraz?
-Tak. Dziękuje ci bardzo.
-Nie ma za co.-powiedziałam i poszłam ubrać buty, było gorąco więc miałam na sobie szorty, miałam iść pilnować dziecka więc wątpię żeby zwróciło na to uwagę. Siedziałam z nim już 30 min, to bardzo sympatyczny chłopiec.
-Wiem jak one się tam dostały.-powiedział. Na co ja patrzyłam na niego zszokowana. O co mu chodzi? Po chwili już wiedziałam, swoją malutką rączką dotknął moich blizn znajdujących się na udach.
-Jak-byłam bardzo zainteresowana skąd takie małe dziecko może mieć o tym pojęcie. Popatrzył na mnie smutno.
-Już je kiedyś widziałem. Moja starsz siostra miała takie i powiedziała mi, że niegrzeczni ludzie kładą je na twoim ciele, gdy są dla ciebie niemili, bo gdy ludzie są dla ciebie niemili, ty też nie jesteś miła dla siebie. Moja siostrzyczka odeszła.. Nie wiem, gdzie poszła. Mama powiedziała mi, że jest teraz na szczęśliwych wakacjach, bo tutaj była zbyt smutna. Tęskie za nią. Bardzo. Proszę, ty nie wyjeżdżaj na takie wakacje.
-Dobrze.- powiedziałam osłupiała.
-Obiecaj mi to.- powiedział ze łzami w oczach.
-Obiecuje.-powiedziałam i pocałowałam go w czoło.
Teraźniejszość...
Nadal wspominam ten dzień. Gdyby nie on, to kto wie? Może nie byłoby mnie tutaj? Teraz mam 20 lat. Od tamtego dnia minęły 4 . Kay (mały sąsiad) ma już 9 lat. Jest bardzo mądry,bardzo go lubie. Moge w sumie powedzieć, że zawdzięczam mu życie. Kiedyś często się nim zajmowałam. Za każdym razem wspominał o swojej siostrze, mówią, że niedługo go odwiedzi, z czasem mówił coraz mniej, aż w końcu pewnego dnia całkowicie uświadomił sobie, że ona nie żyje.
Hjkzbuchadlscbll, jak tam mijają wakacje? Jedziecie gdzieś? Niedługo pojawi się 7 rozdział i 2 cz. By Strong <33 ♥♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)





.jpg)






